Pyrek i Tyrek, czyli poznańskie koziołki. Skąd te imiona?

Oliwier Sikorski .

20 października 2026

Dwa mechaniczne koziołki, pyrek i tyrek, zderzają się rogami na tle dachu miasta.

Na poznańskim Starym Rynku łatwo pomylić nazwę lokalnego symbolu z kulinarnym określeniem. Pyrek i Tyrek to jednak nie rodzaj klusek ani wypieków, lecz słynne poznańskie koziołki, których historia łączy miejską legendę, gwarę i tradycje Wielkopolski. Wyjaśniam, skąd wzięły się ich imiona, kiedy można je zobaczyć oraz jak połączyć spotkanie z nimi z poznawaniem regionalnej kuchni.

Najważniejsze informacje o poznańskich koziołkach

  • Pyrek i Tyrek to mechaniczne koziołki na wieży poznańskiego ratusza.
  • Ich pokaz odbywa się codziennie o godzinie 12:00, przy dźwięku hejnału.
  • Imię Pyrek nawiązuje do słowa „pyra”, czyli ziemniak w gwarze poznańskiej.
  • Tyrek pochodzi od czasownika „tyrać”, kojarzonego z ciężką pracą.
  • Nie są nazwą potrawy, choć ich imiona mocno wiążą się z kulturą Wielkopolski.

Dwa mechaniczne koziołki, pyrek i tyrek, z pozłacanymi rogami, patrzą na siebie na tle dachu miasta.

To nie nazwa potrawy, lecz para miejskich koziołków

Najważniejsze sprostowanie jest proste: określenie Pyrek i Tyrek nie oznacza klusek, pierogów ani ciastek. Chodzi o dwa blaszane koziołki, które pojawiają się nad zegarem poznańskiego ratusza i przez chwilę trykają się rogami.

Źródłem nieporozumienia może być słowo „pyra”. W Poznaniu i wielu miejscach Wielkopolski tak mówi się na ziemniaka. Z kolei nazwa „tyrek” brzmi jak lokalna, potoczna forma związana z czasownikiem „tyrać”. Oba imiona są więc mocno poznańskie, ale nie opisują żadnego dania.

Określenie Znaczenie Z czym go nie mylić
Pyrek Imię jednego z koziołków, nawiązujące do pyry Nie jest nazwą potrawy z ziemniaków
Tyrek Imię drugiego koziołka, kojarzone ze słowem „tyrać” Nie jest nazwą wypieku ani kluski
Pyra Ziemniak w gwarze poznańskiej Nie oznacza mechanicznego koziołka
Pyzy Osobna grupa potraw kuchni regionalnej Nie należy utożsamiać ich z koziołkami

To rozróżnienie przydaje się szczególnie podczas planowania wyjazdu. Jeżeli ktoś chce spróbować lokalnego jedzenia, powinien szukać pyry z gzikiem, pyz, kaczki z pyzami albo rogala świętomarcińskiego, a nie dania o nazwie nawiązującej do poznańskich koziołków.

Skąd wzięły się koziołki na poznańskim ratuszu

Historia zaczyna się w XVI wieku, gdy na wieży ratuszowej zamontowano zegar z dodatkowym mechanizmem. Według miejskiej legendy kuchcik Pietrek spalił przygotowaną na ucztę pieczeń. Chcąc uniknąć kary, próbował znaleźć dwa koziołki, które mogłyby zastąpić danie, lecz zwierzęta uciekły i wbiegły na wieżę.

Ich pojedynek rozbawił mieszkańców tak bardzo, że postanowiono umieścić koziołki w urządzeniu zegarowym. Legenda nie jest dokumentacją techniczną, ale świetnie pokazuje poznański sposób opowiadania o mieście. Łączy zwykłą kuchenną wpadkę z symbolem, który przetrwał stulecia.

Pierwszy mechanizm powstał w 1551 roku. Wieża i zegar ucierpiały później między innymi podczas pożaru wywołanego uderzeniem pioruna w 1675 roku. Koziołki wracały na ratusz po kolejnych odbudowach, a obecny mechanizm był już wielokrotnie naprawiany.

Samą legendę najlepiej traktować jako część miejskiego dziedzictwa, a nie dosłowny opis wydarzeń. Jej siła polega na tym, że do dziś działa na dzieci i dorosłych podobnie. Kilkadziesiąt sekund prostego przedstawienia wystarcza, by zwykły zegar stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków Poznania.

Dlaczego jeden nazywa się Pyrek, a drugi Tyrek

Imiona wybrano na początku XXI wieku w plebiscycie z udziałem mieszkańców i słuchaczy lokalnego radia. Jak podaje poznański portal miejski, Pyrek odwołuje się do pyry, natomiast Tyrek do słowa „tyrać”, czyli ciężko pracować.

To zestawienie dobrze oddaje lokalny charakter miasta. Pyra jest jednym z najważniejszych symboli wielkopolskiego stołu, a „tyranie” przywołuje obraz ludzi praktycznych, wytrwałych i przyzwyczajonych do solidnej pracy. Imiona nie są przypadkową zabawą słowną. W skrócie opowiadają o języku i mentalności regionu.

Warto też pamiętać, że kolejność imion bywa różna. Często mówi się „Pyrek i Tyrek”, ale w miejskich materiałach można spotkać również formę „Tyrek i Pyrek”. To wciąż ta sama para z ratuszowej wieży, a nie dwa różne zestawy koziołków.

Jak dobrze zaplanować spotkanie z koziołkami

Aktualnie, w 2026 roku, pokaz odbywa się codziennie w samo południe. Koziołki wychodzą nad zegar ratuszowy przy dźwięku hejnału i trykają się rogami dwanaście razy. Całość trwa krótko, dlatego na Rynek najlepiej przyjść około 10-15 minut wcześniej.

Gdzie stanąć

Najlepszą widoczność daje przestrzeń przed ratuszem, ale w sezonie turystycznym szybko robi się tam tłoczno. Przy małych dzieciach wybieram miejsce nieco z boku, skąd widać wieżę, a jednocześnie łatwiej wyjść z tłumu. Przy pochmurnej pogodzie przydaje się telefon z aparatem, bo koziołki są wysoko i nie zawsze dobrze widać je gołym okiem.

Przeczytaj również: Herb Konina i legenda białego konia - co oznacza?

Co połączyć z pokazem

Sam pokaz zajmuje zaledwie chwilę, więc nie planowałbym dla niego całego dnia. Dobry spacer obejmuje ratusz, Stary Rynek, ulicę Świętosławską, Ostrów Tumski albo Bramę Poznania. Jeżeli ruszam dalej na południowy wschód, ciekawym uzupełnieniem miejskich symboli jest herb Konina, który również prowadzi do lokalnej legendy i historii miasta.

Przed wyjazdem warto sprawdzić komunikaty dotyczące ewentualnych prac konserwacyjnych. Mechanizm jest zabytkowy, a jego naprawa może czasowo zmienić sposób prezentowania koziołków. Taka ostrożność ma większy sens niż obiecywanie, że pokaz zawsze wygląda identycznie.

Poznańskie koziołki najlepiej poznaje się przy stole

Historia koziołków prowadzi prosto do kuchni, ale nie dlatego, że są potrawą. Ich legenda zaczyna się od spalonej pieczeni, a imię Pyrka odsyła do ziemniaka, który przez lata był podstawą wielkopolskiego jadłospisu.

Najbardziej charakterystycznym daniem jest pyra z gzikiem, czyli ziemniak podany z twarogiem wymieszanym ze śmietaną, cebulą, szczypiorkiem i przyprawami. To jedzenie proste, sycące i bardzo lokalne. Właśnie takie potrawy pokazują, że kuchnia regionalna nie musi być skomplikowana, aby mocno wiązać się z miejscem.

W restauracjach i gospodach można też trafić na kaczkę z pyzami, czerninę, kiszoną kapustę czy rogala świętomarcińskiego. Trzeba jednak uważać na nazwy. W różnych częściach Polski słowo „pyzy” może oznaczać inne rodzaje klusek, dlatego przy zamawianiu najlepiej dopytać o sposób przygotowania i dodatki.

Jeżeli planuję kulinarny spacer po kilku miastach, dobrym uzupełnieniem jest tekst o smakach regionu. Pozwala spojrzeć na jedzenie szerzej, jako na część opowieści o gwarze, legendach i codziennym życiu mieszkańców.

Co naprawdę warto zapamiętać z tej poznańskiej historii

Najkrócej mówiąc, Pyrek i Tyrek to poznańskie koziołki z ratuszowej wieży, a nie regionalne kluski ani wypieki. Ich imiona przypominają o pyrze i poznańskiej gwarze, natomiast legenda łączy miejski symbol z opowieścią o kuchciku, pieczeni i uciekających zwierzętach.

Podczas wizyty najlepiej zobaczyć pokaz w południe, a potem połączyć go ze spacerem i lokalnym jedzeniem. Wtedy koziołki przestają być tylko krótką atrakcją dla turystów, a stają się dobrym punktem wyjścia do poznania całej kultury Wielkopolski.

FAQ - Najczęstsze pytania

Nie. Pyrek i Tyrek to dwa mechaniczne koziołki na wieży poznańskiego ratusza, które trykają się rogami nad zegarem. Z kuchnią regionalną łączy je legenda o spalonej pieczeni oraz imię Pyrek, nawiązujące do pyry, czyli ziemniaka.
Pokaz odbywa się codziennie o godzinie 12:00, przy dźwięku hejnału. Koziołki pojawiają się nad zegarem i trykają się rogami dwanaście razy, dlatego na Stary Rynek warto przyjść 10-15 minut wcześniej.
Imiona wybrano na początku XXI wieku w plebiscycie z udziałem mieszkańców i słuchaczy lokalnego radia. Pyrek nawiązuje do pyry, czyli ziemniaka w gwarze poznańskiej, a Tyrek kojarzy się ze słowem „tyrać”, oznaczającym ciężką pracę.
Najbardziej charakterystyczna jest pyra z gzikiem, czyli ziemniak z twarogiem, śmietaną, cebulą, szczypiorkiem i przyprawami. Warto rozważyć także kaczkę z pyzami, czerninę, kiszoną kapustę lub rogala świętomarcińskiego.
Oceń artykuł

Średnia: 0.0 / 5 · 0 ocen

Tagi

koziołki legendy miejskie kuchnia wielkopolska gwara poznańska pyra
Autor Oliwier Sikorski
Oliwier Sikorski
Nazywam się Oliwier Sikorski i od 4 lat zgłębiam tajniki turystyki i wypoczynku w Wielkopolsce. To region, który fascynuje mnie od zawsze – jego bogata historia, malownicze krajobrazy i niezliczone możliwości aktywnego spędzania czasu sprawiają, że zawsze odkrywam coś nowego. Staram się przekazywać tę wiedzę w sposób przystępny i praktyczny, pomagając czytelnikom zaplanować niezapomniane wyjazdy. W mojej pracy kładę duży nacisk na weryfikację informacji i porównywanie dostępnych opcji, aby moje teksty były zawsze rzetelne i pomocne. Chcę, aby każdy, kto odwiedza diament-skorzecin.pl, znalazł tu inspirację i konkretne wskazówki, które ułatwią mu odkrywanie uroków Wielkopolski.
Komentarze (0)
Dodaj komentarz